Walczą z żywiołem przez ludzką głupotę

 

To już prawdziwa plaga - mówią strażacy o tegorocznych pożarach suchych traw i nieużytków. W tym roku wyjeżdżali już do nich około 100 razy.

 Tylko w czasie ubiegłego weekendu straż pożarna musiała interweniować aż 34-krotnie. Co roku wyjazdy do płonących traw są stałym elementem strażackiej pracy, ale teraz takich zdarzeń jest wyjątkowo dużo.

Pożar goni pożar

Trudno znaleźć gminę, w której nie płonęłyby trawy. Sprzyja temu nie tylko ludzka nieodpowiedzialność, ale także suchość roślin oraz silny wiatr „pomagający” ogniowi się rozprzestrzenić. Jak do tej pory strażacy najczęściej gasili takie pożary w gminie Adamów, Zwierzyniec i Szczebrzeszyn. Często musieli zmagać się z bezpośrednim zagrożeniem dla budynków oraz lasów. Tak było na przykład w Szewni Dolnej (gm. Adamów), gdzie 17 marca aż 6 jednostek przez 8 godzin i 20 minut gasiło pożar 0,5 hektara młodnika oraz 40 arów suchych traw. Dzień później w Suchowoli (gm. Adamów) płonęły nie tylko trawy, ale także 20 arów krzewów malin, a ogień kierował się w stronę trzech stodół. Po prawie 2-godzinnej akcji budynki udało się uratować, ale owoców już nie będzie.

Statystyki Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej pokazują, że w 94 proc. przypadków przyczyną powstania pożarów traw jest człowiek. Wciąż bowiem wśród wielu rolników panuje przekonanie, że spalenie spowoduje szybszy i bujniejszy odrost młodej trawy, a tym samym przyniesie korzyści ekonomiczne. To bardzo błędne wnioskowanie.

Żywioł niszczy życie

Przede wszystkim ziemia się nie użyźnia, lecz przeciwnie - wyjaławia. Resztki roślin przestają się rozkładać, a azot z powietrza nie jest już asymilowany. Podczas pożarów do atmosfery przedostają się trujące gazy i niszczone są miejsca lęgowe wielu gatunków gnieżdżących się na ziemi i w krzewach - w tym ptasie gniazda. Dym uniemożliwia pszczołom i trzmielom oblatywanie łąk. Owady giną w płomieniach, co zmniejsza liczbę zapylonych kwiatów, a co za tym idzie - obniżenie plonów roślin. Giną też zwierzęta domowe oraz leśne, które przypadkowo znajdą się w zasięgu pożaru. Przy wypalaniu umierają mrówki, biedronki i dżdżownice. Owady te są zaś bardzo pożyteczne, gdyż zjadają resztki roślinne i zwierzęce, przez co ułatwiają rozkład masy organicznej oraz wzbogacają warstwę próchnicy „przewietrzając” glebę.

Dym powstały przy pożarach traw często utrudnia widoczność kierowcom jadącym okolicznymi drogami, co grozi wypadkami. Strażacy wskazują również na koszty, jakie muszą ponosić przy okazji każdego wyjazdu na akcję. - Sam przyjazd straży pożarnej to średnio kilkaset złotych. W skali kraju powstają dziesiątki tysięcy pożarów, generujące niemałe wydatki na wodę, paliwo i zużyty sprzęt. Pokrywa je budżet państwa, czyli my wszyscy - mówi st. kpt. mgr inż. Andrzej Szozda, rzecznik Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Zamościu. Dodaje również, że wypalanie traw jest niezgodne z prawem i grozi grzywną do 5 tys. zł lub karą nawet do 10 lat pozbawienia wolności.

Ostrożnie z ogniem!

Strażacy proszą o ostrożność przy posługiwaniu się ogniem otwartym. - Apelujemy do wyobraźni szczególnie młodych ludzi. Pamiętajmy też o zależności, że w przypadku powstania pożaru mieszkania lub wypadku drogowego, gdzie zagrożone jest życie ludzkie, podstawowym wyznacznikiem jest czas. Gasząc suche trawy możemy niekiedy dojechać na miejsce minutę później. Minutę, która może decydować o życiu lub śmierci osób, które tej pomocy oczekują - podkreśla Andrzej Szozda.

Autor: Gazeta Zamojska

 


Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Menu główne

Najnowsze galerie

Facebook

R E K L A M A

Wersja językowa

P O L E C A M Y

Ważne adresy

R E K L A M A

W naszej galerii..

Kamera

Statystyki

05305257
Dziś
Wczoraj
Ten Tydzień
Ubiegły Tydzień
Ten Miesiąc
Ostatni miesiąc
Wszystkie dni
128
1366
128
2950349
40736
39526
5305257

Twoje IP: 54.82.57.154